Jesteś pracoholikiem i perfekcjonistą. Na terapii słyszysz, że musisz odpocząć i czasami odpuścić, ale nie wiesz, jak to zrobić… To zdanie nie pochodzi z książki. To zdanie usłyszałam. We własnym życiu. Na własnej terapii. Dlatego dziś krótko i na temat o pracoholizmie, perfekcjonizmie i pierwszych krokach w terapii.
Spis treści
Spotkanie z Panem S.
Na pierwsze spotkanie przyszłam spięta. Serce waliło mi jak młot, dlatego szybko mówiłam, miałam wypisane w głowie wszystkie „problemy”, które muszę szybko rozwiązać. Chciałam konkretów. Listy zadań. Strategii. Rozwiązań.
A zamiast tego dostałam ciszę. Spokój. I człowieka – Pana S. – który patrzył na mnie jakby miał czas. Jakby nie musiał nigdzie biec. Jakby czekał, aż przestanę mówić, żeby naprawdę coś usłyszeć.
Nie wiedziałam wtedy, że właśnie tego najbardziej mi brakowało.
Terapia z człowiekiem, który mnie… wkurzał
Pan S. był dobry w tym, co robił. Zbyt dobry. Bo nie dawał mi tego, czego chciałam – ale tego, czego potrzebowałam.
A ja tego nie znosiłam. Oj bardzo…
Wkurzał mnie setki razy. Przede wszystkim swoim spokojem, dopytywaniem, tym, że nie przerywał: że nie dawał gotowych odpowiedzi i że kazał mi poczuć i mówił „a co by było, gdybyś dziś po prostu… nic nie zrobiła?”. To brzmiało jak herezja. Nic nie zrobić? Ja?
Perfekcjonizm jako mechanizm
Dopiero po kilku miesiącach zrozumiałam, że perfekcjonizm to nie cnota. To strategia przetrwania.
Przede wszystkim robienie wszystkiego na 110% to mój sposób na kontrolę. Dlatego bycie „zawsze zajętą” chroni mnie przed… sobą.
Przed tym, co poczuję, kiedy się zatrzymam.
To dlatego tak bardzo mnie to zdanie poruszyło:
„Musisz odpocząć i czasem odpuścić, ale nie wiesz, jak to zrobić.”
Nie wiedziałam. Nikt mnie tego nie nauczył. W domu odpoczynek był słabością. Cisza – zagrożeniem.
A tu nagle ktoś mówi, że mam się zatrzymać i posłuchać siebie? Jak?

Uczę się
Nie umiem jeszcze dobrze odpoczywać.
Ale uczę się, że warto wziąć głębszy oddech, zanim odpowiem na wiadomość.
Można nie odpisać od razu, że warto zrobić coś tylko dla siebie – nawet jeśli nie ma w tym żadnego „sensu” ani „efektu”.
I że to nie lenistwo. To życie.
A Ty?
Czy też czujesz, że musisz zasłużyć na odpoczynek? Zatem czy potrafisz odpuścić, kiedy nikt tego od Ciebie nie oczekuje?
Zadaj sobie pytanie: Co by się stało, gdybyś dziś nie zrobiła wszystkiego idealnie?
Może nic. A może… właśnie to, czego najbardziej potrzebujesz.