Dłoń dotykająca litery "e" w słowie "help" napisanym kredą na czarnej tablicy.

Syndrom pomagania: o momentach, gdy dusza mówi: dość

Total
0
Shares

Nie każda zmiana jest buntem. Nie każda decyzja o odejściu to egoizm.
Czasem po prostu przychodzi moment, w którym dusza, zmęczona ciągłym tłumaczeniem, cichym cierpieniem i gaszeniem cudzych pożarów, mówi: dość.

Ja też to usłyszałam.
I choć bolało, posłuchałam.

Kiedy przestajesz się tłumaczyć, że się zmieniłaś

W ostatnich miesiącach wiele relacji w moim życiu się rozpadło.
Nie dramatycznie, nie nagle. Często bez krzyku, bez rozmowy, bez wyjaśnień. Po prostu coś się wypaliło.
Zdarzało mi się słyszeć: Zmieniłaś się.
Na początku czułam wyrzuty sumienia. Szukałam winy w sobie. Ale z czasem zrozumiałam – nie, nie zmieniłam się.
Zrozumiałam, że dostępność emocjonalna nie oznacza bycia emocjonalną gąbką dla czyjegoś bólu, frustracji czy braku uważności.
Zrozumiałam, że bycie dobrą osobą nie oznacza rezygnacji z siebie.

Syndrom pomagania – gdy dajesz za dużo

Długo żyłam w przekonaniu, że jeśli dam z siebie więcej, to zasłużę na uwagę. Na miłość. Na bliskość.
To jest właśnie syndrom pomagania – niewidzialny schemat, który zmusza nas do przekraczania własnych granic w imię zachowania relacji.
Pomagasz, wspierasz, słuchasz. Zawsze jesteś. Nawet wtedy, gdy Ciebie nie ma już prawie wcale.
Aż pewnego dnia orientujesz się, że stajesz się dla siebie nieobecna.
Nie masz już siły, ale dalej dajesz. Bo tak wypada. Bo przecież oni cię potrzebują.
Tylko… czy ktoś zapytał, czego Ty potrzebujesz?

Gdy Twoje nie to akt odwagi

Odejście emocjonalne rzadko jest impulsem.
Częściej to cichy proces, który zaczyna się od małych rzeczy:

  • Tego, że ktoś nie słucha
  • Że rozmowy przestają być rozmowami, a stają się monologami
  • Że wciąż mówisz tak, choć w środku wszystko krzyczy nie

Zdarza się, że to właśnie wtedy, gdy fizycznie jeszcze jesteś, emocjonalnie już Cię nie ma.
Zauważają to inni. Ale nie pytają, co się stało.
Wolą powiedzieć: Zmieniłaś się
Bo to łatwiejsze niż spojrzeć w lustro i zapytać siebie: Czy ja dałem/dałam jej przestrzeń? Czy słuchałem? Czy widziałem?

Dwóch wspinaczy na tle zachodzącego słońca – jeden z nich wyciąga rękę, aby pomóc drugiemu wspiąć się na szczyt.

Relacja to przepływ

Zaczęłam rozumieć, że każda relacja to wymiana energii. Jeśli nie płynie w obie strony – pojawia się blokada.
Wtedy ciało zaczyna wysyłać sygnały: napięcie, bezsenność, przyspieszone bicie serca, zmęczenie, niepokój.
Organizm czuje, że coś jest nie tak. Dusza szepcze: Zadbaj o siebie
I jeśli jej posłuchasz – zaczynasz się wycofywać.
Nie z zemsty. Nie z chłodu. Tylko z potrzeby ochrony siebie.

Bo syndrom pomagania potrafi zabrać nam wszystko: spokój, sen, radość z drobiazgów.
I dopiero kiedy przestajesz pomagać wszystkim naokoło, uświadamiasz sobie, jak bardzo byłaś sama.

Czy naprawdę się zmieniłam

Tak, może się zmieniłam. Ale nie w taki sposób, jak myślą inni.
Zmieniłam priorytety. Już nie chcę być tą, która zawsze pierwsza wyciąga rękę.
Nie chcę dłużej trwać w relacjach, które mnie ranią, tylko dlatego, że kiedyś były piękne.

Tęsknię. Oczywiście, że tęsknię.
Za wspomnieniami, za tamtymi wersjami ludzi. Za śmiechem, który wtedy był prawdziwy.
Ale już nie tęsknię za sobą, która się naginała, przemilczała, stawiała siebie na końcu.
Już nie chcę wracać do tej wersji mnie.

Chcę być w przestrzeni, gdzie moje uczucia są ważne

I to zdanie stało się moim drogowskazem.
Nie szukam już relacji, które trzeba ratować za wszelką cenę.
Szukam obecności, wzajemności, czułości.
Nie idealnych ludzi – tylko takich, przy których nie muszę się bronić.
Bo jeśli muszę ciągle walczyć o zrozumienie, to może nie jestem w miejscu, które jest dla mnie dobre.

Nie każda zmiana wymaga wyjaśnienia.
Czasem ta zmiana to po prostu zdrowy odruch duszy.

Zadaj sobie pytanie

Czy jesteś dziś w przestrzeni, gdzie Twoje emocje są ważne
Czy czujesz się widziana, słyszana, kochana nie za coś – tylko dlatego, że jesteś

A może – tak jak ja – właśnie teraz uczysz się mówić
Nie chcę być raniona. Już nie.

1 comment
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może także Ci się spodobać!
Syndrom ratownika to mechanizm obronny, w którym troska o innych staje się sposobem na unikanie własnych emocji. Dowiedz się więcej.

Syndrom ratownika

Niektóre osoby odczuwają silną potrzebę niesienia pomocy innym, często kosztem własnych potrzeb i granic. Choć troska o innych jest naturalna, w niektórych przypadkach może stać się mechanizmem obronnym chroniącym przed…
Zobacz wpis