Spis treści
W książce „Żyć dłużej” dr Peter Attia opisał fragment rozmowy, który mną wstrząsnął. To nie był jeden z tych cytatów, które zapisujesz i zostawiasz na później. To był cytat, który zostaje w Tobie na długo:
„Zdałem sobie sprawę, że u mnie najważniejszy jest wstyd odczuwany z powodu bycia ofiarą. Jak to się dzieje w przypadku wielu mężczyzn, zmieniłem ów wstyd w megalomanię. Wstyd to nieprzyjemne uczucie; pretensjonalność poprawia humor – powiedziała mi Terry. Mania wielkości wydaje się kluczowa dla męskości i tradycyjnego stawania się mężczyzną. To przełączanie się z przegranej ofiary w wygranego mściciela. Przejście od wstydu do poczucia wyższości okazuje się iście diabelską sztuczką, ponieważ działa. Człowiek czuje się lepiej na krótką metę, ale w dłuższej perspektywie sieje to spustoszenie w jego życiu.”
Zatrzymałam się. I poczułam coś zupełnie innego niż spodziewałam się poczuć. Nie złość. Nie ocenę. Poczułam współczucie. Bo to musi być naprawdę ciężkie – żyć w świecie, który nie pozwala ci być ofiarą.
Czym jest wstyd u mężczyzn?
Wstyd to uczucie głęboko ludzkie. Pojawia się wtedy, gdy czujemy, że coś z nami jest „nie tak”. Gdy doświadczyliśmy upokorzenia, zranienia, porażki – i zostaliśmy z tym sami. Dla wielu mężczyzn to jedno z najbardziej wypieranych uczuć.
Dlaczego? Bo wstyd przeczy temu, co społeczeństwo nazywa „męskością”. Bo jeśli czujesz się słaby – to nie jesteś prawdziwym mężczyzną. Jeśli zostałeś skrzywdzony – to znaczy, że pozwoliłeś na to. Jeśli się boisz – to zawiodłeś. Taki przekaz towarzyszy wielu chłopcom od najmłodszych lat.
Z czasem uczą się, że wstyd trzeba przykryć. A najlepszą przykrywką staje się… dominacja.
Jeśli temat emocji i dzieciństwa jest Ci bliski, przeczytaj również: Co to jest trauma? Jakie są jej przyczyny i skutki?

Od wstydu do agresji – mechanizm obronny
To przeskok, który działa. Krótkoterminowo. Jeśli mężczyzna nie może pozwolić sobie na płacz, słabość czy przyznanie się do bycia zranionym – musi znaleźć inną formę ekspresji.
I wtedy zaczyna udowadniać. Pokazywać, że nikt mu nie podskoczy. Że jest ponad tym. Że kontroluje wszystko i wszystkich. Bycie ofiarą staje się tak wstydliwe, że umysł wybiera odwrotność – megalomanię.
Zamiast mówić „jestem zraniony” – mówi: „mam rację”, zamiast przyznać: „czuję się mały” – zachowuje się, jakby wszystko wiedział najlepiej. Zamiast poprosić o pomoc – udowadnia, że nie potrzebuje nikogo.
To właśnie ta „diabelska sztuczka”, o której mówi cytat. Działa, ale zostawia ślad. Spustoszenie. W relacjach, w emocjach, w tożsamości.
Współczucie zamiast oceny
Dziś, gdy patrzę na niektórych mężczyzn – tych pełnych kontroli, złości, arogancji – nie widzę już tylko mechanizmów obronnych. Widzę dziecięcy wstyd, który nigdy nie miał prawa się odezwać.
Także Widzę chłopca, któremu powiedziano „nie becz jak baba”. Widzę nastolatka, który usłyszał, że ma się „ogarnąć”. Widzę dorosłego, który całe życie nie miał prawa przyznać się do bólu.
Zaczynam współczuć. Nie po to, by ich tłumaczyć. Ale po to, by widzieć człowieka, nie tylko jego zachowanie.
Wiele z ich reakcji to nie pycha – to strach. Nie wyniosłość – a obrona. Nie siła – ale ucieczka od wewnętrznego chaosu.
Zamiast wielkości – wystarczy prawda
Wstyd nie znika, gdy się go przykrywa. Znika, gdy zostaje przyjęty. Znika, gdy ktoś mówi: „Rozumiem Cię. Masz prawo tak się czuć.”
To ogromna ulga, kiedy mężczyzna przestaje udawać, że nie czuje. I zaczyna czuć naprawdę. To rewolucyjne – pozwolić mężczyznom mówić o bólu, o wrażliwości, o kruchości. Nie po to, by ich „naprawiać”. Ale po to, by mogli wreszcie być sobą – bez wstydu, bez maski, bez wyższości.
Jeśli chcesz zgłębić temat emocjonalnego wypierania i reakcji obronnych, zajrzyj też do wpisu: Emocje nie są naszym wrogiem.
Wstyd u mężczyzn nie musi kończyć się agresją. Może być początkiem nowej relacji – ze sobą i z innymi. Wystarczy, że damy temu miejsce. I spojrzymy trochę głębiej.