Młoda kobieta stojąca przy tablicy projektowej w biurze trzyma dłoń na piersi, wyrażając strach i zdenerwowanie podczas wystąpienia.

Strach jako narzędzie władzy

Total
0
Shares

Strach od zawsze był jedną z najskuteczniejszych metod wpływu na ludzi. Wystarczy wskazać zagrożenie, nadać mu nazwę i pokazać palcem winnego – a wielu z nas automatycznie zacznie podporządkowywać swoje decyzje temu, kto obiecuje ochronę. Właśnie tak rodzi się mechanizm paniki moralnej, opisany w książce „Uwięzieni w słowach rodziców”Agnieszki Kozak i Jacka Wasilewskiego. Autorzy pokazują, że strach rzadko działa wprost – częściej jest narzędziem, które zamyka ludzi w iluzorycznym poczuciu bezpieczeństwa, jednocześnie odbierając im wolność wyboru.

Najpierw władza wybiera sobie coś, co może grać rolę zagrażającego zła, i twierdzi, że ostrzega przed upadkiem kultury, wzbudzając panikę moralną.
— Agnieszka Kozak, Jacek Wasilewski, „Uwięzieni w słowach rodziców”

Dlaczego tak łatwo poddajemy się strachowi?

Ten cytat pokazuje, jak często strach staje się narzędziem kontroli. Władza – czy to polityczna, społeczna, czy nawet rodzinna – wybiera coś, co przedstawia jako zagrożenie. Może to być obca kultura, nowy styl życia albo po prostu odmienność. Wzbudza w ludziach lęk, a potem proponuje „rozwiązanie”, które ma ich chronić. W efekcie nie zyskujemy wolności – raczej godzimy się na ograniczenia, bo wierzymy, że chronią nas przed złem.

Mechanizm paniki moralnej

Psychologia społeczna nazywa to paniką moralną. To sytuacja, w której społeczność uznaje, że pewne zjawisko jest śmiertelnym zagrożeniem dla jej wartości i tożsamości. Co ważne, bardzo często to zagrożenie jest wyolbrzymione albo wręcz fikcyjne. Ale ludzie w strachu przestają analizować – wybierają ślepe podporządkowanie.

Podobny mechanizm działa w mniejszych skalach:

  • rodzice straszą dzieci konsekwencjami, których realnie nie ma („Jak się nie będziesz uczyć, wylądujesz na ulicy”),
  • szefowie manipulują lękiem przed utratą pracy,
  • partnerzy grożą odejściem, by wymusić posłuszeństwo.

Za każdym razem schemat jest taki sam: najpierw ktoś tworzy wizję zagrożenia, potem podsuwa „ochronę”, która w rzeczywistości ogranicza.

Gigantyczna dłoń trzyma mężczyznę w garniturze do góry nogami, symbolizując bezsilność i strach przed utratą kontroli.

Moja perspektywa

Patrząc na ten cytat, przypominam sobie sytuacje, w których sama żyłam w strachu podsuwanym przez innych. Kiedy słyszałam: „nie rób tego, bo sobie nie poradzisz” albo „świat jest zbyt niebezpieczny, by ryzykować”. Dopiero później odkryłam, że te „ostrzeżenia” nie były o mnie – były o ich lękach. A ja pozwalałam, by wpływały na moje decyzje.

Strach a wolność wyboru

Nie pozbędziemy się strachu całkowicie – to emocja potrzebna do życia. Ale możemy uczyć się go rozpoznawać. Warto pytać: czy ten lęk jest mój, czy ktoś go we mnie wzbudził? To pytanie bywa pierwszym krokiem do wolności.

Jeśli ten temat Cię porusza, przeczytaj też:

Strach nie zniknie – ale możesz wybrać, co z nim zrobisz

Kozak i Wasilewski pokazują, że strach można w nas rozbudzić i wykorzystać. Ale to my decydujemy, czy damy się w nim zamknąć. Strach może być narzędziem kontroli albo punktem wyjścia do odwagi.

A Ty – w ilu decyzjach kierujesz się własnym strachem, a w ilu cudzym?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może także Ci się spodobać!