Od małej dziewczynki słyszysz:
„Ale jesteś dzielna!”
„Dumna jestem z ciebie, tak pięknie się trzymasz!”
„Nie płacz, dasz radę, przecież jesteś silna!”
I wiesz co? To wchodzi głęboko.
Zaczynasz wierzyć, że na miłość trzeba zasłużyć dzielnością.
Że Twoja wrażliwość przeszkadza, a zmęczenie to słabość.
Tylko że… kiedy jesteś dorosła i już nie masz siły, słyszysz to samo:
„Daj spokój, przecież Ty zawsze sobie radziłaś.”
A Ty myślisz:
„Dość. Już nie chcę być silna. Potrzebuję, żeby ktoś mnie po prostu usłyszał.”
Spis treści
„Składa siebie w ofierze i wytrzymuje dużo. A nawet za dużo.”
„Dziecko, które doświadcza zaniedbania ze strony rodziców pochłoniętych chorobami i zdających się nie radzić sobie z problemami, jest starające się przetrwać ofiarą. Składa siebie i swoje życie w ofierze i wytrzymuje dużo, a nawet zdecydowanie za dużo.”
Ten fragment z książki „Uwięzieni w słowach rodziców” to o mnie. I może też o Tobie.
Bo ile razy słyszałaś:
– „Dasz radę, kto jak nie Ty.”
– „Zawsze dawałaś radę, to dasz i teraz.”
Tylko że to nie jest wsparcie. To powielanie schematu, w którym Twoje potrzeby nie mają znaczenia.
Nie chodzi o to, że nie jesteś dzielna. Chodzi o to, że dzielność nie może być Twoją jedyną rolą.
Przeczytaj też: Syndrom pomagania o momentach kiedy dusza mówi dość.
Gdy próbujesz powiedzieć „nie daję rady” – i słyszysz: „dasz radę”
W książce czytamy też:
„Kiedy podejmie próbę powiedzenia o swojej bezradności lub potrzebie wsparcia, niestety zwykle usłyszy od otoczenia jakieś okropne zdanie typu: dasz radę, kto jak nie ty…”
I właśnie to najbardziej boli.
Nie to, że musisz być silna. Tylko to, że kiedy wreszcie próbujesz być prawdziwa, świat nie umie tego unieść.
Zamiast:
– „Chodź, usiądź. Jestem.”
Słyszysz:
– „Dobra, dobra, nie przesadzaj.”
Zobacz także: Syndrom ratownika – kiedy pomaganie innym staje się ciężarem.

Ciało, które zapomniało, jak się odpoczywa
W książce znajdziesz jeszcze jedną obserwację:
„Osoby, które w dzieciństwie weszły w rolę zajmowania się swoim rodzicem, mają zaburzony obraz siebie i swojego ciała. Częściej są niezadowolone ze swojego wyglądu, zdrowia, witalności.”
I to się dzieje naprawdę.
Bo jeśli całe życie jesteś „tą, co daje radę”, to nawet ciało nie umie się rozluźnić.
Zamieniasz czucie na działanie. Bliskość na obowiązek. Wrażliwość – na zadania.
Ale jesteś człowiekiem. Nie robotem.
I masz prawo potrzebować czułości, obecności i troski. Nawet jeśli nikt Ci tego nigdy nie dał.
Nie chcę już być tylko „dzielna”. Chcę być człowiekiem.
Może też jesteś Anią.
Tą, co zawsze ogarnia. Co wytrzymuje. Co wspiera.
I może dziś, podobnie jak ja, chcesz powiedzieć:
„Też chcę być widziana, nawet jeśli jestem zmęczona.”
To nie słabość. To odwaga.
Wyjść z roli. Zrzucić zbroję. I przyznać: ja też czasem nie daję rady.
To jest prawdziwa siła.