Są takie momenty, kiedy człowiek siada na kanapie, patrzy w jeden punkt i myśli:
„Może problem jest we mnie? Może naprawdę nikt mnie nie lubi. Może coś robię źle.”
Znasz to? Bo ja znam aż za dobrze.
Był kiedyś czas, kiedy szukałam potwierdzenia swojej wartości w oczach innych. Czekałam na to jedno zdanie:
„Jesteś dobrym człowiekiem, nie martw się, słońce.”
I bolało, kiedy ono nie przychodziło. Bolało tak, jakby coś we mnie pękało — cienka nić poczucia bycia ważną.
Ale dziś powiem Ci coś, co kiedyś usłyszałam od terapeuty i co zostało ze mną na zawsze:
„Na końcu tej drogi, przed drzwiami nieba, nikt nie zapyta Cię, kto Cię lubił. Zapytają tylko: jakim byłaś człowiekiem.”
To zdanie odjęło mi ciężar z serca.
Bo nagle okazało się, że to, co inni o mnie myślą, nie jest miarą mojego dobra.
A to, co ja o sobie myślę, jest fundamentem, który trzyma moje życie w pionie.
I wiesz jeszcze co? Ten cytat — idealnie to pokazuje.
Nielubienie mnie jest czasem uzasadnione — może po prostu odważyłam się powiedzieć coś, czego inni bali się nazwać.
Ludzie często nie lubią nas nie dlatego, że jesteśmy źli.
Ale dlatego, że mamy odwagę być prawdziwi.
I wiem, że czasem czujesz się samotnie.
Że masz wrażenie, że nie masz oparcia.
Że nie masz grupy, w której poczujesz: „Oni mnie widzą. Oni mnie rozumieją.”

Ale proszę Cię o jedno:
Nie pozwól, by cudze milczenie stało się Twoją prawdą o sobie.
To, że ktoś nie potrafi Cię docenić, nie znaczy, że nie jesteś wartościowy.
To, że ktoś Cię nie lubi, nie znaczy, że zrobiłaś coś złego.
To, że ktoś nie widzi Twojego dobra, nie znaczy, że ono nie istnieje.
Masz serce, które czuje.
Masz sumienie, które prowadzi.
Masz odwagę, której wielu brakuje.
A jeśli czasem wątpisz — wróć do tego pytania:
„Jakim jestem człowiekiem?”
Bo to jedyne pytanie, które naprawdę ma znaczenie.