W książce „Żyć dłużej” dr Peter Attia opisuje moment, który zatrzymał mnie na dłużej. Rozmawia z terapeutką Julie i opowiada o trudnym doświadczeniu z dzieciństwa. Ona wtedy zadaje jedno pytanie:
„Nie wolno pomniejszać tego, co mówią inni, a już zwłaszcza swoich własnych doświadczeń. Julie jednak nie zamierzała mi tego wypominać. Zamiast tego zadała proste pytanie: – Miałeś pięć lat, kiedy zdarzyło ci się to po raz pierwszy, prawda? – Tak jest – odparłem. – A twój syn, Reese… w tej chwili ma prawie pięć lat, tak? Pokiwałem głową. – Sugerujesz więc, że to co się stało, kiedy byłeś w jego wieku, było w porządku… ale czy powiedziałbyś to samo, gdyby ktoś zrobił coś takiego w tej chwili Reese’owi?”
Przeczytałam to zdanie kilka razy. Zatrzymałam się. Bo przypomniałam sobie, ile razy w swoim życiu mówiłam do siebie: „E tam, nic się nie stało.” Ile razy unieważniałam własne doświadczenia, traktując je jako nieistotne drobiazgi. A przecież w środku coś bolało. Właśnie tak często działa trauma – cicho, ale głęboko.
Spis treści
Czym jest trauma i jak działa wyparcie?
Wielokrotnie, gdy podczas terapii dotykałam wspomnień z dzieciństwa, mój dorosły umysł reagował automatycznie: to nie było nic wielkiego. Słyszałam w głowie ten racjonalny głos, który próbował mnie przekonać, że to przecież tylko jedno zdanie, tylko jedno spojrzenie, tylko jeden wieczór. Tylko chwila.
Ale przecież ta czteroletnia Ania, ta ośmioletnia Ania – ona nie rozumiała, że to tylko chwila. Dla niej to był cały świat. Cały świat, który się zawalił. Nie miała wtedy narzędzi, nie miała słów, nie miała kogoś, kto powiedziałby: „Widzę cię. To ma znaczenie.”
Dziś wiem, że tamta „drobnostka” nie była drobnostką. Była ogromem. A ja przez lata próbowałam o niej zapomnieć, choć moje ciało i emocje wracały do niej bez końca. Tak właśnie objawia się uraz emocjonalny – jako cichy powrót niezrozumianych wspomnień. Jeśli temat wyparcia i emocjonalnego chaosu jest Ci bliski, polecam też przeczytać wpis: Jak nauczyć się rozpoznawać kto we mnie mówi?
Trauma nie zawsze krzyczy. Czasem wraca w ciszy.
To, co wyparte, nie znika. Ono wraca – czasem po cichu, czasem w formie lęku, którego nie potrafisz nazwać. Czasem pojawia się w twoim ciele jako spięcie, którego nie możesz rozluźnić. Jako drażliwość, której nie chcesz mieć. Jako wycofanie w relacjach, którego nie potrafisz zatrzymać.
I właśnie dlatego nie wolno mówić sobie „nic się nie stało”, jeśli gdzieś w środku coś Cię ściska. Bo to nie jest nadwrażliwość. To nie jest dramatyzowanie. To nie jest przesada. To jest twoja historia, która domaga się usłyszenia.
To było coś. Powiedz to sobie głośno.
Zatrzymaj się. Przywołaj jedną sytuację z dzieciństwa, której zawsze umniejszałaś. Zapytaj siebie nie: czy było źle? Tylko: czy wtedy czułam się bezpieczna? czy wtedy ktoś mnie zobaczył? czy to, co przeżyłam, zostało wysłuchane?
Bo jeśli nie – to było coś. Nie udawaj, że nic się nie stało. Czym jest trauma, jeśli nie powtarzającym się odruchem wypierania bólu, który był dla Ciebie zbyt duży, by go pomieścić?

Refleksja dla Ciebie
Jeśli dzisiaj masz wrażenie, że reagujesz „zbyt mocno”, że czujesz więcej niż powinnaś – może to nie jest nadwrażliwość. Może to jest echo małej wersji Ciebie, która wciąż czeka, by w końcu ktoś ją potraktował poważnie.
Dziś możesz to zrobić Ty. Nie musisz wszystkiego rozumieć. Wystarczy, że przestaniesz siebie unieważniać. Uznasz swój uraz. Nazwiesz ranę. Posłuchasz tego, co ciało i serce od lat próbują Ci powiedzieć.
Bo stało się. I dziś masz prawo się tym zająć. Tak po prostu. Z czułością. A jeśli chcesz wiedzieć, jak stawiać granice i chronić siebie po doświadczeniu zranienia, sięgnij też do wpisu: Jak budować zdrowe relacje? Klucz do harmonii w życiu.