Spis treści
- Uspokój się to jak zamknąć komuś usta, kiedy krzyczy o pomoc
- Dlaczego nie warto mówić uspokój się? Bo to nie zrozumienie, to skrót myślowy
- Przykłady z życia, które mówią same za siebie
- Emocje to nie wstyd. Emocje to komunikat
- Lepiej powiedzieć: Widzę, że Ci źle. Opowiedz mi o tym
- Co możesz zrobić, zamiast mówić uspokój się?
- Dlaczego ten wpis powstał?
Kiedy ostatni raz usłyszałaś uspokój się? Ja nie tak dawno. I wiesz co? To nie pomogło. To nigdy nie pomaga. Wtedy, w tamtym momencie, czułam się, jakby ktoś podlał moje emocje benzyną i zapalił zapałkę. Dlaczego nie warto mówić uspokój się? Bo to nie jest troska. To jest unikanie.
Uspokój się to jak zamknąć komuś usta, kiedy krzyczy o pomoc
Kiedy mówisz mi uspokój się, ja słyszę coś zupełnie innego. Nie: chcę Ci pomóc. Raczej: Twoje emocje są niewygodne. Albo: Nie radzę sobie z Twoją reakcją, więc chcę, byś przestała. To boli. Bo ja nie wariuję. Ja po prostu nie mam już sił.
Może byłaś już tam, gdzie ja. Trzymałaś się resztkami sił. Byłaś miła, grzeczna, empatyczna, wyrozumiała. Ale wszystko ma swój limit. Zatem, kiedy w końcu wybuchasz, to nie jest nagła reakcja. To finał dramatu, którego nikt nie chciał przeczytać od początku.

Dlaczego nie warto mówić uspokój się? Bo to nie zrozumienie, to skrót myślowy
Bo to jak mówić: Przestań krwawić do osoby, która się skaleczyła. Absurdalne? A jednak często to robimy. Wiesz, co działa zamiast tego? Widzę, że jesteś zraniona. Chcesz opowiedzieć, co się stało?
Tak samo z emocjami. Bo zanim kobieta wybuchnie, dzieje się wiele. Czasem tygodnie napięcia. Godziny niedospania. Minuty frustracji, które gromadziły się w ciszy. Dlatego uspokój się brzmi jak zaprzeczenie jej świata.
Przykłady z życia, które mówią same za siebie
- W pracy: Przez tydzień ogarniasz wszystko. Ktoś nie dosyła Ci danych, ktoś inny odpisuje po trzech dniach. W końcu, kiedy mówisz ostrzej, słyszysz: ej, spokojnie, nie denerwuj się. Naprawdę? A gdzie byliście, kiedy cierpliwie przypominałam 12 razy?
- W domu: Dzieci wrzeszczą, obiad się przypala, a partner pyta: co na kolację? Gdy odpowiadasz nieco za głośno, słyszysz: może byś się uspokoiła? Nie, nie potrzebuję się uspokoić. Potrzebuję wsparcia.
- W relacji: Płaczesz. Czujesz się zlekceważona. On mówi: Nie dramatyzuj, uspokój się. Ale Ty nie dramatyzujesz. Ty po prostu czujesz. I to jest okej.
Emocje to nie wstyd. Emocje to komunikat
Kobiety często starają się „być grzeczne”. Ukrywać złość, smutek, lęk. Bo nauczono nas, że grzeczna dziewczynka się nie złości. Dlatego nosimy to wszystko w sobie. Do czasu.
Dlatego nie warto mówić uspokój się. Bo to jakby zamknąć wieko garnka z gotującą się zupą. Tylko pytanie: kiedy wybuchnie?
Lepiej powiedzieć: Widzę, że Ci źle. Opowiedz mi o tym
To zdanie zmienia wszystko. Bo zamiast zamykać, otwiera. Zamiast uciszać, zaprasza. Kobieta nie zawsze potrzebuje rozwiązania. Czasem potrzebuje tylko, żebyś nie uciekł, kiedy pokazuje się w emocjach. Nie bał się. Nie naprawiałjej stanu.
Chce wiedzieć, że może czuć: bez wstydu bez oceny i bez komunikatu: coś z Tobą nie tak.
Co możesz zrobić, zamiast mówić uspokój się?
- Zostań. Obecność znaczy więcej niż słowa.
- Powiedz: Jestem tu. Słyszę Cię.
- Zadaj pytanie: Co się wydarzyło, że tak się czujesz?
- Nie oceniaj. Emocje to nie egzamin dojrzałości.
- Poczęstuj akceptacją. To najrzadszy, ale najcenniejszy prezent.
Dlaczego ten wpis powstał?
Bo ja też wybucham. Bo zbyt długo byłam cicha. Bo kiedy mówisz uspokój się, czuję się niewidziana. I wiem, że nie jestem jedyna. Dlatego chciałam, żebyś wiedział. Że zanim oceniasz czyjś wybuch, zapytaj, co było wcześniej. Może poznasz historię, której nikt jeszcze nie usłyszał.
1 comment