Kobieta w beżowym swetrze trzymająca się za głowę i krzycząca z zamkniętymi oczami, wyrażająca silne emocje, takie jak frustracja, złość lub stres. Tło w kolorze jasnego beżu.

Dlaczego nie warto mówić „uspokój się”? Zwłaszcza kobiecie.

Total
0
Shares

Kiedy ostatni raz usłyszałaś uspokój się? Ja nie tak dawno. I wiesz co? To nie pomogło. To nigdy nie pomaga. Wtedy, w tamtym momencie, czułam się, jakby ktoś podlał moje emocje benzyną i zapalił zapałkę. Dlaczego nie warto mówić uspokój się? Bo to nie jest troska. To jest unikanie.

Uspokój się to jak zamknąć komuś usta, kiedy krzyczy o pomoc

Kiedy mówisz mi uspokój się, ja słyszę coś zupełnie innego. Nie: chcę Ci pomóc. Raczej: Twoje emocje są niewygodne. Albo: Nie radzę sobie z Twoją reakcją, więc chcę, byś przestałaTo boli. Bo ja nie wariuję. Ja po prostu nie mam już sił.

Może byłaś już tam, gdzie ja. Trzymałaś się resztkami sił. Byłaś miła, grzeczna, empatyczna, wyrozumiała. Ale wszystko ma swój limit. Zatem, kiedy w końcu wybuchasz, to nie jest nagła reakcja. To finał dramatu, którego nikt nie chciał przeczytać od początku.

Zbliżenie na kobietę z odchyloną głową do tyłu i otwartymi ustami, wyrażającą intensywne emocje – być może krzyk, rozpacz lub silne przeżycie emocjonalne. Czarne tło podkreśla dramatyzm.

Dlaczego nie warto mówić uspokój się? Bo to nie zrozumienie, to skrót myślowy

Bo to jak mówić: Przestań krwawić do osoby, która się skaleczyła. Absurdalne? A jednak często to robimy. Wiesz, co działa zamiast tego? Widzę, że jesteś zraniona. Chcesz opowiedzieć, co się stało?

Tak samo z emocjami. Bo zanim kobieta wybuchnie, dzieje się wiele. Czasem tygodnie napięcia. Godziny niedospania. Minuty frustracji, które gromadziły się w ciszy. Dlatego uspokój się brzmi jak zaprzeczenie jej świata.

Przykłady z życia, które mówią same za siebie

  • W pracy: Przez tydzień ogarniasz wszystko. Ktoś nie dosyła Ci danych, ktoś inny odpisuje po trzech dniach. W końcu, kiedy mówisz ostrzej, słyszysz: ej, spokojnie, nie denerwuj się. Naprawdę? A gdzie byliście, kiedy cierpliwie przypominałam 12 razy?
  • W domu: Dzieci wrzeszczą, obiad się przypala, a partner pyta: co na kolację? Gdy odpowiadasz nieco za głośno, słyszysz: może byś się uspokoiła? Nie, nie potrzebuję się uspokoić. Potrzebuję wsparcia.
  • W relacji: Płaczesz. Czujesz się zlekceważona. On mówi: Nie dramatyzuj, uspokój się. Ale Ty nie dramatyzujesz. Ty po prostu czujesz. I to jest okej.

Emocje to nie wstyd. Emocje to komunikat

Kobiety często starają się „być grzeczne”. Ukrywać złość, smutek, lęk. Bo nauczono nas, że grzeczna dziewczynka się nie złości. Dlatego nosimy to wszystko w sobie. Do czasu.

Dlatego nie warto mówić uspokój się. Bo to jakby zamknąć wieko garnka z gotującą się zupą. Tylko pytanie: kiedy wybuchnie?

Lepiej powiedzieć: Widzę, że Ci źle. Opowiedz mi o tym

To zdanie zmienia wszystko. Bo zamiast zamykać, otwiera. Zamiast uciszać, zaprasza. Kobieta nie zawsze potrzebuje rozwiązania. Czasem potrzebuje tylko, żebyś nie uciekł, kiedy pokazuje się w emocjach. Nie bał się. Nie naprawiałjej stanu.

Chce wiedzieć, że może czuć: bez wstydu bez oceny i bez komunikatu: coś z Tobą nie tak.

Co możesz zrobić, zamiast mówić uspokój się?

  • Zostań. Obecność znaczy więcej niż słowa.
  • Powiedz: Jestem tu. Słyszę Cię.
  • Zadaj pytanie: Co się wydarzyło, że tak się czujesz?
  • Nie oceniaj. Emocje to nie egzamin dojrzałości.
  • Poczęstuj akceptacją. To najrzadszy, ale najcenniejszy prezent.

Dlaczego ten wpis powstał?

Bo ja też wybucham. Bo zbyt długo byłam cicha. Bo kiedy mówisz uspokój się, czuję się niewidziana. I wiem, że nie jestem jedyna. Dlatego chciałam, żebyś wiedział. Że zanim oceniasz czyjś wybuch, zapytaj, co było wcześniej. Może poznasz historię, której nikt jeszcze nie usłyszał.

1 comment
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może także Ci się spodobać!
Syndrom ratownika to mechanizm obronny, w którym troska o innych staje się sposobem na unikanie własnych emocji. Dowiedz się więcej.

Syndrom ratownika

Niektóre osoby odczuwają silną potrzebę niesienia pomocy innym, często kosztem własnych potrzeb i granic. Choć troska o innych jest naturalna, w niektórych przypadkach może stać się mechanizmem obronnym chroniącym przed…
Zobacz wpis