Dlaczego osoba, która stawia granice, wydaje się konfliktowa?

Total
0
Shares

💥 Czy miałaś kiedyś wrażenie, że kiedy wreszcie zaczynasz dbać o siebie – inni odbierają to jako atak?
💥 Że Twoje “nie” brzmi w uszach otoczenia jak krzyk, mimo że wypowiadasz je spokojnie i z szacunkiem?

Dla mnie to był jeden z najbardziej przełomowych momentów w życiu.
Moment, w którym przestałam być „tą miłą”.
A zaczęłam być… sobą.

Ja też miałam wrażenie, że jestem trudna. A tak naprawdę – po raz pierwszy byłam autentyczna

Kiedy po raz pierwszy odmówiłam wykonania pracy „na już”, choć była 21:30 – poczułam się winna.
Bo przecież wcześniej zawsze się zgadzałam. Nawet wtedy, gdy byłam wykończona, gdy miałam gorączkę, gdy moje dziecko płakało obok.
Odpowiadałam: „Spoko, dam radę”. Bo bałam się, że jeśli nie dam rady – to ktoś się odwróci.
Albo pomyśli, że jestem niewdzięczna. Trudna. Konfliktowa.

Zaczęłam się budzić z tego stanu, kiedy wpadłam na cytat, który dziś stał się inspiracją tego wpisu.
„W psychicznie chorym środowisku osoba zdrowa wydaje się najbardziej konfliktowa – bo ma odwagę stawiać granice.”
To był dreszcz, który przeszedł mi po plecach.
I wtedy wróciłam do tekstu, który pisałam wcześniej: Dlaczego wciąż pomagasz, choć nikt nie pyta, czy masz siłę?
Zrozumiałam, że nie jestem trudna. Po prostu… zdrowieję.

Gdy zaczynasz się chronić – system zaczyna się buntować

To nie przypadek, że osoba, która zaczyna dbać o swoje granice, spotyka się z oporem.
Psychologia tłumaczy to jasno: w każdej relacji, w każdej grupie – istnieje pewien układ sił.
Jeśli dotychczas Twoją rolą było „być miłą”, „łagodzić konflikty”, „nie robić problemów” – to każdy akt Twojej asertywności burzy ten układ.

Dlatego w relacjach rodzinnych często mówi się o „kozłach ofiarnych” lub „nosicielach problemu”.
To osoby, które jako pierwsze zaczynają głośno mówić o tym, że coś jest nie tak.
Ale zamiast wsparcia – często spotykają się z odrzuceniem.
Bo kiedy Ty się zmieniasz – zmienia się wszystko.

To samo dotyczy środowisk zawodowych. Jeśli przez lata zgadzałaś się na nadgodziny, na bycie dostępną po godzinach, na branie odpowiedzialności za innych – a potem nagle przestajesz – system zaczyna się buntować.

I właśnie wtedy pojawia się to hasło: „Zmieniłaś się”.
Tak. I nareszcie to zmiana w dobrą stronę.

To zresztą temat, który poruszałam też tutaj: Dlaczego “uspokój się” rani bardziej niż myślisz – bo słowa potrafią budować lub tłumić. Tak samo jak nasze reakcje na granice.

Granice to nie egoizm. To najczystsza forma miłości do siebie

Zrozumiałam, że moje „nie” nie musi brzmieć jak mur.
Może być drzwiami. Drzwiami, które otwieram wtedy, kiedy czuję się bezpieczna.
Granica to nie broń. To mapa.
Ona mówi innym: „Tu się kończę ja. Tam zaczynasz Ty. I jeśli chcesz być blisko – to z szacunkiem”.

Co ciekawe – im więcej mówiłam „nie”, tym więcej zaczęłam dostawać prawdziwego szacunku.
Nie tego wynikającego ze strachu, ale z uznania.
Nie byłam już „miła za wszelką cenę” – byłam… realna.

I właśnie wtedy zaczęły do mnie trafiać takie zdania, jak to: „Dziękuję, że powiedziałaś to głośno – ja też tak czuję.”
Właśnie dlatego napisałam też ten tekst o mechanizmie tłumienia emocji – bo kiedy w końcu mówisz, co czujesz, świat może wreszcie zobaczyć prawdziwą Ciebie.
Nie wersję wygodną. Tylko wersję uczciwą.

Czy masz w sobie zgodę na to, że możesz być „konfliktowa” – jeśli oznacza to, że jesteś sobą?

Zobacz, co się dzieje w Tobie, kiedy ktoś Cię nazwie trudną.
Czy reagujesz wstydem? Chcesz się cofnąć? Przeprosić?

A może… możesz to nazwać inaczej?
Może to nie trudność. Może to Twoja siła. Twoje „dość”. Twoje „kocham siebie wystarczająco mocno, by się ochronić.”

Zamiast bać się słowa „konfliktowa” – sprawdź, czy nie jest ono tylko reakcją systemu na Twoje zdrowienie.
Bo to, co w systemie zaburzonym wydaje się buntem – w systemie zdrowym jest normą.

A Ty? Masz w sobie odwagę powiedzieć „nie”, nawet jeśli ktoś się obrazi?

Kiedy ostatnio Twoje „nie” było bardziej o Tobie niż o kimś innym?
Czy Twoje granice są nadal ciche – czy już wyraźne?

📩 Jeśli czujesz, że ten tekst był o Tobie – napisz do mnie mail 🙂

Zadbaj o siebie. Bo świat potrzebuje więcej kobiet, które nie boją się być sobą – nawet jeśli czasem usłyszą, że są „konfliktowe”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może także Ci się spodobać!
Syndrom ratownika to mechanizm obronny, w którym troska o innych staje się sposobem na unikanie własnych emocji. Dowiedz się więcej.

Syndrom ratownika

Niektóre osoby odczuwają silną potrzebę niesienia pomocy innym, często kosztem własnych potrzeb i granic. Choć troska o innych jest naturalna, w niektórych przypadkach może stać się mechanizmem obronnym chroniącym przed…
Zobacz wpis