Sylwetka człowieka na szczycie góry sięgającego dłonią po słońce – symbol siły i odwagi

Dzielna dziewczyna – i co, jeśli nie chce już być silna?

Total
0
Shares

Od małej dziewczynki słyszysz:
„Ale jesteś dzielna!”
„Dumna jestem z ciebie, tak pięknie się trzymasz!”
„Nie płacz, dasz radę, przecież jesteś silna!”

I wiesz co? To wchodzi głęboko.
Zaczynasz wierzyć, że na miłość trzeba zasłużyć dzielnością.
Że Twoja wrażliwość przeszkadza, a zmęczenie to słabość.

Tylko że… kiedy jesteś dorosła i już nie masz siły, słyszysz to samo:
„Daj spokój, przecież Ty zawsze sobie radziłaś.”

A Ty myślisz:
„Dość. Już nie chcę być silna. Potrzebuję, żeby ktoś mnie po prostu usłyszał.”

„Składa siebie w ofierze i wytrzymuje dużo. A nawet za dużo.”

„Dziecko, które doświadcza zaniedbania ze strony rodziców pochłoniętych chorobami i zdających się nie radzić sobie z problemami, jest starające się przetrwać ofiarą. Składa siebie i swoje życie w ofierze i wytrzymuje dużo, a nawet zdecydowanie za dużo.”

Ten fragment z książki „Uwięzieni w słowach rodziców” to o mnie. I może też o Tobie.

Bo ile razy słyszałaś:
„Dasz radę, kto jak nie Ty.”
„Zawsze dawałaś radę, to dasz i teraz.”

Tylko że to nie jest wsparcie. To powielanie schematu, w którym Twoje potrzeby nie mają znaczenia.
Nie chodzi o to, że nie jesteś dzielna. Chodzi o to, że dzielność nie może być Twoją jedyną rolą.

Przeczytaj też: Syndrom pomagania o momentach kiedy dusza mówi dość.

Gdy próbujesz powiedzieć „nie daję rady” – i słyszysz: „dasz radę”

W książce czytamy też:

„Kiedy podejmie próbę powiedzenia o swojej bezradności lub potrzebie wsparcia, niestety zwykle usłyszy od otoczenia jakieś okropne zdanie typu: dasz radę, kto jak nie ty…”

I właśnie to najbardziej boli.
Nie to, że musisz być silna. Tylko to, że kiedy wreszcie próbujesz być prawdziwa, świat nie umie tego unieść.

Zamiast:
„Chodź, usiądź. Jestem.”
Słyszysz:
„Dobra, dobra, nie przesadzaj.”

Zobacz także: Syndrom ratownika – kiedy pomaganie innym staje się ciężarem.

Dziewczynka w czerwonej pelerynie stojąca pewnie na skale – metafora dzielnej dziewczyny i wewnętrznej mocy

Ciało, które zapomniało, jak się odpoczywa

W książce znajdziesz jeszcze jedną obserwację:

„Osoby, które w dzieciństwie weszły w rolę zajmowania się swoim rodzicem, mają zaburzony obraz siebie i swojego ciała. Częściej są niezadowolone ze swojego wyglądu, zdrowia, witalności.”

I to się dzieje naprawdę.
Bo jeśli całe życie jesteś „tą, co daje radę”, to nawet ciało nie umie się rozluźnić.
Zamieniasz czucie na działanie. Bliskość na obowiązek. Wrażliwość – na zadania.

Ale jesteś człowiekiem. Nie robotem.
I masz prawo potrzebować czułości, obecności i troski. Nawet jeśli nikt Ci tego nigdy nie dał.

Nie chcę już być tylko „dzielna”. Chcę być człowiekiem.

Może też jesteś Anią.
Tą, co zawsze ogarnia. Co wytrzymuje. Co wspiera.
I może dziś, podobnie jak ja, chcesz powiedzieć:
„Też chcę być widziana, nawet jeśli jestem zmęczona.”

To nie słabość. To odwaga.
Wyjść z roli. Zrzucić zbroję. I przyznać: ja też czasem nie daję rady.
To jest prawdziwa siła.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może także Ci się spodobać!