Spis treści
Wyprowadź emocje na spacer – naprawdę
To nie tylko ładne hasło. To praktyka, która zmieniła moje życie.
Od dawna mam nawyk wychodzenia na spacer, gdy dzieje się we mnie za dużo. Czasem jestem wkurzona, czasem zmęczona, a czasem po prostu zagubiona. Wtedy biorę psa, zakładam wygodne buty i idę do lasu.
Na początku idę szybko – jakby moje ciało chciało wyrzucić wszystko przez ruch. Z czasem zwalniam. Zaczynam słyszeć szelest liści, śpiew ptaków, trzask gałęzi pod butami. Czuję, że wracam do siebie.

Mózg lubi ruch – i ciszę
W artykule Urszuli Dąbrowskiej „Wyprowadź mózg na spacer” pada coś, co mnie zatrzymało:
„Mózg, który chodzi, to mózg, który myśli inaczej.”
Dlaczego? Bo gdy idziemy, włącza się inne myślenie – bardziej twórcze, bardziej swobodne. Chodzenie aktywizuje ciało migdałowate, hipokamp i korę przedczołową. To oznacza, że lepiej przetwarzamy emocje, wspomnienia i decyzje.
Spacerując, łączymy ciało i myśli. Mamy przestrzeń, by zamiast kręcić się w kółko – naprawdę ruszyć do przodu.
Fragment z książki Dagmary Skalskiej – trafia prosto w sedno
W książce Pokochaj siebie natknęłam się na fragment, który tylko potwierdził to, co czuję od dawna:
„Wszystko, co dotyczy nas samych, wymaga czułej obserwacji i czułego kontaktu z tym, co czujemy. Najłatwiej to poczuć w ruchu. Spacer to medytacja w działaniu.”
To właśnie ruch, cisza i kontakt z naturą pomagają mi usłyszeć siebie. Nie wtedy, gdy siedzę na kanapie w telefonie. Ale gdy idę, oddycham i jestem.
Las – moja forma medytacji
Dla mnie spacer to forma medytacji. Nie trzeba siadać w ciszy. Wystarczy iść. Czasem szybko, żeby dać ciału wyrzucić złość. Czasem wolno, by poczuć każdy krok.
Przede wszystkim w lesie nie muszę być nikim szczególnym. Nie muszę się uśmiechać, nie muszę udawać. Tam jestem po prostu sobą. Czasem płaczę, czasem się śmieję – i to wszystko jest okej.
Co możesz zyskać, wychodząc z emocjami na spacer?
- Ukojenie – ciało wyrzuca napięcie, a myśli zwalniają.
- Przestrzeń do refleksji – w ruchu często przychodzą odpowiedzi.
- Kontakt ze sobą – w ciszy natury łatwiej poczuć, czego naprawdę potrzebujesz.
- Zdystansowanie się – problemy zyskują nową perspektywę.
Czasem wystarczy iść
Nie musisz wiedzieć, dokąd idziesz. Przede wszystkim nie musisz mieć celu. Wystarczy, że pójdziesz. Dlatego czasem to najlepszy sposób, by uporać się z emocjami, które w środku nie mieszczą się już nigdzie.
Ja idę – ze złością, smutkiem, stresem. Idę też z nadzieją. I zawsze wracam trochę lżejsza.