Dlaczego czułam wstyd, kiedy ktoś mi płacił? Dlaczego miałam wrażenie, że zarabianie to coś, na co trzeba „zasłużyć”? Z czasem zrozumiałam, że to nie tylko moja historia. To doświadczenie całego pokolenia. Stosunek milenialsów do pieniędzy to temat, który dotyka nas wszystkich znacznie głębiej, niż nam się wydaje. Dlatego dziś piszę o tym – szczerze, prosto, od serca. Bo jeśli kiedykolwiek czułeś lub czułaś się podobnie – wiedz, że nie jesteś sam.
Spis treści
Skąd bierze się trudność w przyjmowaniu pieniędzy?
Pamiętam siebie jako dziecko w latach 90, jak mama często mówiła: „Nie mamy teraz na to pieniędzy.” Pamiętam to napięcie w domu, gdy chodziło o wydatki.
I ten cichy komunikat, który przesiąkał każdą rozmowę: pieniądze są problemem.
Wtedy nie rozumiałam, ale czułam, że pieniądze to coś wstydliwego.
Dzisiaj wiem, że wielu z nas nosi podobny ciężar. Dlatego stosunek milenialsów do pieniędzy został ukształtowany w świecie, gdzie prośba o coś „dla siebie” często budziła w rodzicach niepokój, a w nas – poczucie winy.
Rodzice nie robili tego świadomie.
Oni sami żyli w trudnych czasach.
Ale emocje zapisane w dzieciństwie zostają na długo.
I kiedy jako dorośli zaczynamy zarabiać, w naszej głowie odzywają się stare przekonania:
„Czy na pewno na to zasługuję?”
„Czy ktoś nie ucierpi przez to, że ja coś dostaję?”

Dlaczego trudno nam mówić o pieniądzach?
Kiedy zaczęłam pracować, rozmowy o wynagrodzeniu były dla mnie koszmarem.
Serce biło szybciej, ręce się pociły, a w głowie szalało tysiąc myśli:
„Czy nie jestem zbyt nachalna?”
„Czy nie powinnam być wdzięczna za samą możliwość pracy?”
To właśnie efekt tego, jak nas wychowano.
Wdrukowano w nas przekonanie, że:
- pieniądze = wina
- prośba o pieniądze = ryzyko odrzucenia lub zawstydzenia
- radość z pieniędzy = coś podejrzanego
Stosunek milenialsów do pieniędzy pełen jest nieuświadomionych lęków.
Dlatego tak często czujemy dyskomfort, wystawiając fakturę, podając stawkę za swoją pracę, prosząc o podwyżkę.
To nie jest Twoja wina.
To wzorce, które warto zobaczyć – i zacząć świadomie zmieniać.
Jak dzieciństwo wpłynęło na nasze podejście do pracy?
Wielu z nas nauczyło się, że pracować trzeba ciężko i bez narzekania.
Dodatkowo, że sukces to wyłącznie wynik wyrzeczeń.
A przede wszystkim, że praca dla radości jest czymś, na co „nie zasługujemy”.
Pamiętam, jak długo wierzyłam, że aby mieć prawo do pieniędzy, muszę się najpierw zmęczyć, spocić, przemęczyć.
Dopiero wtedy czułam, że „zasługuję”. Jakby pieniądze za coś, co sprawiało mi przyjemność, były… nie do końca uczciwe.
Dziś wiem, że to mit ale wiem też, jak głęboko zakorzenione są te przekonania.
Stosunek milenialsów do pieniędzy to w dużej mierze stosunek do siebie samych:
czy wierzę, że jestem wystarczająca, by przyjmować dobro? Czy wierzę, że mogę zarabiać, czując spokój, a nie wstyd?
Co można zmienić? Kilka słów ode mnie
Droga do zmiany nie jest szybka. Dlatego wciąż uczę się przyjmować zapłatę z wdzięcznością, a nie z poczuciem winy. Uczę się mówić o pieniądzach spokojnie i otwarcie. Uczę się, że zarabianie nie musi być związane z cierpieniem.
Co mi pomaga?
- Świadomość – rozumiem, skąd mam te przekonania i nie wstydzę się ich.
- Nowe nawyki – uczę się wystawiać fakturę z poczuciem wartości, a nie lęku.
- Życzliwość do siebie – przypominam sobie, że zasługuję nie dlatego, że cierpię, ale dlatego, że jestem.
I chcę Ci powiedzieć jedno:
Ty też zasługujesz.
Zasługujesz na zapłatę za swoją pracę.
Zasługujesz na radość, lekkość i spokój.
Nie musisz udowadniać swojej wartości ciężką harówką.
Twoja wartość jest w Tobie – od zawsze.
Pokolenie, które może uzdrowić swoją relację z pieniędzmi
Nasze pokolenie ma niezwykłą szansę. Możemy nie tylko zarabiać pieniądze, ale też zmienić to, jak o nich myślimy. Nauczyć się przyjmować, a nie tylko dawać. Możemy pokazać sobie i kolejnym pokoleniom, że pieniądze są narzędziem – nie ciężarem.
Stosunek milenialsów do pieniędzy może być zdrowy, świadomy i wolny od wstydu.
To proces ale każda mała zmiana w myśleniu jest ogromnym krokiem do wolności.
A Ty?
Jakie masz wspomnienia związane z pieniędzmi?
Czy też czujesz, że Twoja historia finansowa zaczęła się dawno temu – zanim jeszcze zarobiłeś lub zarobiłaś pierwsze własne pieniądze?
2 comments
Dzięki – czasem wystarczy parę zdań, żeby poprawić dzień.Mało który tekst sprawia, że zatrzymuję się na stronie na dłużej – ten się udał. Treść dobrze wyważona – nie za dużo, nie za mało. Lubię, gdy autor pisze tak, jakby mówił do jednej konkretnej osoby. Zastanawiam się, czy to część większego cyklu?
Dziękuję Ci za te słowa – naprawdę wiele dla mnie znaczą.
Pisząc ten tekst, chciałam właśnie stworzyć taką przestrzeń: krótką, ale trafiającą do konkretnej osoby, która może akurat potrzebuje chwili zatrzymania i spojrzenia z innej perspektywy.
To nie był planowany cykl, ale kto wie – może właśnie dzięki takim komentarzom jak Twój, stanie się początkiem czegoś większego.