Intymna scena pary w łóżku – nagi tors mężczyzny i kobieta w białej bieliźnie pod przykryciem

Transakcyjna miłość – czy to miłość, czy tylko przywiązanie?

Total
0
Shares

„Ty odgrywasz rolę, by mnie zadowolić, a ja odgrywam rolę, by zadowolić ciebie” – ten cytat zatrzymał mnie na dłużej. I być może właśnie Ciebie też. Bo ile razy w życiu byliśmy w relacjach, w których zamiast być sobą, graliśmy?

Graliśmy partnera, który zawsze ma siłę, graliśmy kobietę, która nie potrzebuje zbyt wiele.
Czasem graliśmy mężczyznę, który musi dać radę, a czasem wersję siebie, która pasuje do oczekiwań drugiej osoby.

Nie dlatego, że to nas uszczęśliwiało.
Ale dlatego, że baliśmy się, że bez tego… nie zasłużymy na miłość.

Społeczne definicje miłości – czy naprawdę wiemy, czym jest kochać?

Społeczeństwo przez lata nauczyło nas, że miłość to:

  • poświęcanie się dla drugiej osoby,
  • robienie czegoś w zamian za coś,
  • dostosowywanie się do cudzych oczekiwań,
  • dbanie bardziej o potrzeby partnera niż własne.

Brzmi znajomo?

To obraz miłości, który często widzimy w bajkach, filmach i opowieściach z dzieciństwa. Ale ten obraz jest złudny. To, co często nazywamy miłością, jest tak naprawdę przywiązaniem. Potrzebą bezpieczeństwa. Czasem lękiem przed samotnością.

I właśnie tu pojawia się pojęcie transakcyjnej miłości.

Czym właściwie jest transakcyjna miłość?

Transakcyjna miłość to relacja, w której dominuje wymiana. „Ja dam Ci to, jeśli Ty dasz mi coś w zamian”. Często brzmi to niewinnie:

  • „Zrobiłam obiad, więc mógłbyś mnie bardziej docenić.”
  • „Zrezygnowałem z wyjazdu dla Ciebie, teraz oczekuję, że się odwdzięczysz.”
  • „Zmieniłam się dla Ciebie, a Ty nadal nie jesteś zadowolony.”

W takich relacjach nie kochamy osoby taką, jaka jest. Kochamy ją za to, co nam daje, jak nas zaspokaja, jak odpowiada na nasze potrzeby. W gruncie rzeczy – kochamy „jej funkcję”.

To jak kochać lustro za to, że odbija naszą wersję idealną.

Dlaczego tak łatwo wpadamy w schemat wymiany?

To bardzo proste – bo jesteśmy tak wychowywani.
Od dzieciństwa uczymy się, że „grzeczne dziecko” dostaje nagrodę. Że „jak się postarasz, to zostaniesz doceniony”. W dorosłości mechanizmy się nie zmieniają – tylko scenariusz.

Zamiast ocen ze szkoły – są gesty i poświęcenia, zamiast rodziców – partnerzy, zamiast czekolady – uwaga, seks, uznanie.

To nie jest nasza wina. To wzorzec, który wchłonęliśmy. Ale to nasza odpowiedzialność, by go przejrzeć i przestać w nim uczestniczyć.

Miłość a przywiązanie – subtelna, ale kluczowa różnica

Przywiązanie mówi: „Nie chcę Cię stracić, bo bez Ciebie czuję się niewystarczający/a.”
Miłość mówi: „Jestem z Tobą, bo Cię wybieram – nie dlatego, że muszę.”

Przywiązanie jest pełne lęku, kontroli, oczekiwań.
Miłość daje wolność, przestrzeń i akceptację.

Jeśli czujesz, że musisz się zmieniać, udawać lub zasługiwać – to nie jest miłość.
To gra.

A miłość nie jest teatrem.
Miłość nie potrzebuje scenariusza.

Elegancka para w zmysłowej pozie – mężczyzna w garniturze trzyma kobietę w czerwonej satynowej sukni

Dlaczego to takie bolesne?

Bo kiedy uświadamiamy sobie, że byliśmy w transakcyjnej relacji, czujemy stratę. Czujemy zawód. Przecież tyle daliśmy. Tyle zrobiliśmy. Tyle poświęciliśmy.

A mimo to nie zostaliśmy „prawdziwie” pokochani.

Ale to właśnie w tym momencie – kiedy odzieramy relację z iluzji – pojawia się szansa na coś głębszego. Na relację opartą nie na „dawaniu i braniu”, ale na byciu. Na spotkaniu dwojga ludzi, którzy nie chcą się zmieniać, a chcą się widzieć nawzajem – prawdziwie.

Jak rozpoznać, że jesteś w transakcyjnej miłości?

Zadaj sobie kilka pytań:

  • Czy czujesz się zmęczony/a relacją, mimo że „wszystko jest dobrze”?
  • Czy masz wrażenie, że grasz rolę, by druga osoba była zadowolona?
  • Czy boisz się pokazać swoje prawdziwe potrzeby lub emocje?
  • Czy w relacji częściej czujesz lęk niż spokój?

Jeśli odpowiedź na któreś z tych pytań brzmi „tak” – być może nie jesteś w relacji opartej na miłości, a na przywiązaniu.

Co zamiast tego? Czym jest dojrzała miłość?

Dojrzała miłość:

  • nie oczekuje, ale zaprasza,
  • nie nagradza, ale dzieli się,
  • nie kontroluje, ale ufa,
  • nie buduje więzi przez obowiązek, ale przez wolność.

To relacja, w której możesz powiedzieć „nie” – i nadal być kochany/a.
To przestrzeń, w której możesz milczeć – i nadal być słyszany/a.
To spotkanie dwojga ludzi, którzy nie muszą się nawzajem zadowalać, by czuć się ważni.

Jak wyjść z transakcyjnego schematu?

– Zacznij od siebie. Uświadom sobie, czego naprawdę potrzebujesz – nie jako partner, ale jako człowiek.
– Naucz się mówić o swoich emocjach – bez oczekiwania, że druga osoba je naprawi.
– Obserwuj, kiedy coś robisz z miłości, a kiedy z potrzeby „bycia wystarczającym”.
– Ucz się kochać bez warunków – najpierw siebie.

Bo to, jak traktujesz siebie, jest fundamentem tego, jak będziesz traktowany w relacjach. Jeśli kochasz siebie tylko wtedy, gdy jesteś „idealny” – będziesz tego samego oczekiwać od innych.

Na zakończenie – pytanie, które zostaje

Zatrzymaj się.
Zrób oddech.
I zadaj sobie to jedno pytanie:

Czy ja naprawdę kocham – czy tylko gram, by zostać pokochanym?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może także Ci się spodobać!
Syndrom ratownika to mechanizm obronny, w którym troska o innych staje się sposobem na unikanie własnych emocji. Dowiedz się więcej.

Syndrom ratownika

Niektóre osoby odczuwają silną potrzebę niesienia pomocy innym, często kosztem własnych potrzeb i granic. Choć troska o innych jest naturalna, w niektórych przypadkach może stać się mechanizmem obronnym chroniącym przed…
Zobacz wpis